Felieton - Kobieta

Kubuś Puchatek czy Fredzia Phi-Phi?

2012-07-25 12:50:28

Gdyby do historii przeszedł inny przekład „Kubusia Puchatka”, nasze wyobrażenie o sympatycznych przyjaciołach ze Stumilowego Lasu byłoby całkiem odmienne. Po przekładzie Ireny Tuwim, tym który wszyscy znamy, pojawił się dużo mniej znany, alternatywny przekład Moniki Adamczyk. Wzbudził  on wiele kontrowersji i postawił pytanie o istotę pracy tłumacza.

Alan Alexander Milne napisał swoją opowieść w roku 1926 z myślą o synku Christopherze Robinie. Przedstawił w niej przygody ulubionej zabawki chłopca imieniem Winnie - stąd w oryginale angielskim niedźwiadek Winnie the Pooh, i jego najlepszy przyjaciel Christopher Robin. W tłumaczniach na różne języki imię głównego bohatera nie jest zmieniane, to znaczy pozostaje albo oryginalne „Winnie”, albo chociaż „Pooh”(z różnicami fonetycznymi) - albo obydwa. Irena Tuwim stworzyła „Kubusia Puchatka” i tą też wersję utrwalił Disney we wszystkich sercach polskich dzieci. „Puchatek” pochodzi oczywiście od „Pooh”, a Kubuś jest jej autorskim pomysłem na imię „Winnie” – dziś trudno już wyobrażać sobie tego uroczego łakomczucha inaczej. Taką próbę jednak podjęła w 1986 roku Monika Adamczyk, profesor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, nadając tytułowemu „Winnie” imię Fredzia Phi-Phi. „Fredzia Phi-Phi” ukazała się w 100 000 egzemplarzy i szokowała fanów „Kubusia” wprowadzonymi zmianami. To, co najbardziej rzuca się w oczy, to zmiana płci misia, ale niekonsekwentna. Jest on Fredzią, ale tłumaczka pisze o niej w rodzaju męskim np. „Fredzia wstał”. W odpowiedziach na krytykę broni się ona tym, że angielska „Winnie” to też dziewczyna, choć niedźwiadek jest jako tako samcem. Według tego twierdzenia przekład jest lepszy, bo dokładniejszy, czyli bliższy oryginałowi. Pozostałe imiona bohaterów w jej tłumaczeniu tak samo starają się naśladować za wszelką cenę wersję Milne’a. Mama Kangurzyca i Maleństwo to w wersji angielskiej „Kanga” i „Baby Roo”. Te pomysłowe i przyjemne dla ucha rozwiązanie u Adamczyk brzmi „Kanga” oraz „Gurek”. Krzysiu w niebieskich szortach jest tutaj Krzysztofem Robinem a osiołek Kłapouchy to Iijaa. Angielskim imieniem osła jest „Eeyore”, brzmi więc podobnie i naśladuje zwierzęcy odgłos. „Heffalump” to Soń (u Tuwimowej po prostu „Słoń”). Soń oddaje dziecięce przejęzyczenia, tak jak Heffalump jest pomyłką od „elephant”. Królik, Prosiaczek i Tygrys pozostają bez zmian, zgodnie z wersjami Rabbit, Piglet i Tiger.

Poza imionami, sam język „Fredzi Phi-Phi” bardzo się różni od „Kubusia Puchatka”. Jest poważniejszy, bardziej oficjalny czy wyszukany. Mniej przypomina bajkę dla dzieci, bo tak – broni się Adamczyk – było w oryginale. Krzysztof Robin jest poważnym, mądrym chłopcem i wywołuje zupełnie inne skojarzenie niż zwykły, „dziecinny” Krzyś. Irena Tuwim kierowała się myślą tworzenia powieści dla młodych czytelników i dostosowywała swój język do ich wieku. Nie znaczy to, że był szczebiotliwy, ale w porównaniu do poważnej „Fredzi” sprawia wrażenie historii bardziej infantylnej czy ucukrowanej. Animacja disnejowska dobrze wpada w ten klimat i doskonale współgra ze stylem i imionami Tuwimowej. U Moniki Adamczyk ilustracje w książce też naśladują oryginał. Co z tego, kiedy są tak ponure i psychodeliczne, że można bać się, czy dziecko po lekturze będzie mogło zasnąć? Co z tego, że Fredzia odpowiada swoistej dwupłciowości niedźwiadka Winnie, kiedy raczej kojarzy się z wiejską spódnicą w kwiaty albo kabaretem?

To właśnie pytania o zadanie tłumacza: walka o wierność, czy o poczytność? Podejrzewam, że miś imieniem Fredzia z przyjacielem Krzysztofem Robinem i kręcącym się ponurym Iijąą nie poruszyłyby tak wyobraźni czytelnika. Może tylko dlatego, że jesteśmy za bardzo przyzwyczajeni do starej wersji? Monika Adamczyk miała dużo odwagi, żeby to przyzwyczajenie podważyć. Nie można też jednak za jedyną cnotę tłumacza mieć dokładności. Ma ona jednak wielu obrońców, właśnie z tego powodu. Obrońcy twierdzą, że Irena Tuwim i Disney spłycili tekst i pozbawili go początkowego klimatu. Monika Adamczyk chce to przywrócić. Nie wiem, czy jest to możliwe w zakodowanych już obrazach Kubusia i Krzysia?

Nona Stopka
(nona.stopka@dlastudenta.pl)

Słowa kluczowe: powieść bajka kubuś puchatek książka tłumacz fredzia phi phi
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • Winnifreda? Komuś się uroiło [0]
    JacekD
    2014-02-11 17:06:04
    Pochodzenie imienia Winnie, misia z londyńskiego ZOO, który zainspirował Milne'a, jest ogólnie znane - to skrót/zdrobnienie od kanadyjskiej prowincji Winnipeg, skąd Winnie przybył w czasie I wojny światowej jako maskotka jednego z oddziałów wojsk kanadyjskich. I tyle. Już to jedno wystarczy do zdezawuowania pani Moniki A. jako tłumaczki. W czasie, kiedy powstała "Fredzia", nie było jeszcze automatycznych translatorów, ale jak widać, tok myślenia niektórych przekładowców niczym się od nich nie różni. Pani Adamczyk powinna podać rękę temu wyrobnikowi pióra, który rozpoczął przekład "Fausta" piszą na karcie tytułowej: "Jan Wilkołaz Gete. Pięść. Jedna tragedia"...
Warto przeczytać
Między nami singielkami
Między nami singielkami

Niezależna, towarzyska i przebojowa panna - to dziś oznacza słowo singielka i nie ma nic wspólnego z samotną starą panną.

Ciało w rozmiarze "0"
Ciało w rozmiarze "0"

Uczono nas w szkole, że zero to nic. Zero pomnożone przez dwa daje zero itd. A rozmiar „zero”? To wręcz brzmi niedorzecznie. Ale nie dla projektantów mody. Oni twierdzą, że ich dzieła wyglądają dobrze tylko na wychudzonych modelkach.

Zobacz także
6 rzeczy, które faceci cenią u kobiet
6 rzeczy, które faceci cenią u kobiet

Nie tylko wygląd pociąga mężczyzn!

6 oznak, że powinnaś zakończyć wasz związek
6 oznak, że powinnaś zakończyć wasz związek

Jeżeli wasz związek stanął w miejscu i żadne z was nie chce nic zmienić, rozwiązanie jest tylko jedno.

Jak zorganizować swoją szafę na jesień?
Jak zorganizować swoją szafę na jesień?

Kilka przydatnych wskazówek.

Ostatnio czytane
Między nami singielkami
Między nami singielkami

Niezależna, towarzyska i przebojowa panna - to dziś oznacza słowo singielka i nie ma nic wspólnego z samotną starą panną.

Ciało w rozmiarze "0"
Ciało w rozmiarze "0"

Uczono nas w szkole, że zero to nic. Zero pomnożone przez dwa daje zero itd. A rozmiar „zero”? To wręcz brzmi niedorzecznie. Ale nie dla projektantów mody. Oni twierdzą, że ich dzieła wyglądają dobrze tylko na wychudzonych modelkach.

Popularne
Mężczyzna metroseksualny – czyli jaki?
Mężczyzna metroseksualny – czyli jaki?

Przejaw mody? Zniewieścienie? Ewolucja społeczna? Kim tak naprawdę jest mężczyzna metroseksualny? Lalusiem, egocentrykiem, czy zwykłym facetem, który po prostu lubi o siebie dbać?

10 znaków, że facet jest w tobie zakochany
10 znaków, że facet jest w tobie zakochany

Zastanawiasz się, czy facet, z którym spotykasz się od kilku tygodni zwariował na twoim punkcie?

Polecamy