Felieton - Kobieta

Wielka żeglarska przygoda

2011-05-12 10:34:42

Biel żagli, błękitne niebo, granatowe morze... czy wyobrażasz sobie coś bardziej czystego? Żeglarstwo może być pasją, przygodą, wypoczynkiem i rozkoszą. Wystarczy raz spróbować...
Moja przygoda z żeglarstwem zaczęła się 6 lat temu podczas rejsu na Mazurach.


Namówiła mnie koleżanka - Alicja, która nie chciała sama jechać, a bardzo chciała spróbować, jak to jest. Pojechałam z nią, niewiele myśląc o tym, co może mnie tam spotkać. Całe życie jeździłam na wakacje nad morze i Mazury znałam tylko z lekcji geografii. Zaraz po przyjeździe byłam przerażona! Brak prysznica? Toalety? Bieżącej wody? Koszmar!
Jednak wielkim atutem naszej wyprawy okazała się reszta załogi: dwóch kolegów z roku mojej koleżanki i brat jednego z nich. Tylko on z nas wszystkich miał stosowne uprawnienia i podjął się zorganizowania rejsu dla żółtodziobów, aby nauczyć nas „prawdziwego, żeglarskiego życia”. Od samego początku wiedziałam, że jeżeli mam ochotę mieć udane wakacje i nie chcę zrazić do siebie najprzystojniejszego człowieka na północnej półkuli, to muszę nauczyć się żyć bez łazienki przez dwa tygodnie.

Pierwszego dnia wieczorem już wiedziałam, że znane mi sposoby podrywu nie zadziałają na Adama. Zupełnie ignorował mnie i Alicję, spędzając cały czas na rozmowie o zupełnie niezrozumiałych rzeczach ze swoim bratem i jego kumplem. Ciągle tylko jakieś achtersztagi, stenwanty, fały i szoty... Ale nie byłabym sobą, gdybym się wtedy poddała. Kolejne dni upływały leniwie, pogoda była piękna, widoki rewelacyjne. Żeglowanie od rana, wieczory przy grillu, gdzieś w szuwarach, nocne niebo i upijanie się przy rozmowach o niczym, kąpiele w zimnym jak diabli jeziorze...

Po kilku dniach wystawiania ciała na słońce, Ala w końcu zwróciła uwagę Tomasza, który teraz bardziej interesował się nią, niż tym, co to jest kilwater. Całymi dniami patrzyli sobie w oczy, zapominając o bożym świecie, więc siłą rzeczy zostałam wciągnięta w pracę na jachcie. Coraz bardziej podobały mi się całe godziny spędzone na wodzie, klarowanie żagli, nawet sterowanie wychodziło mi już całkiem nieźle! Adam się trochę oswoił i ciągle nas rozśmieszał swoimi „morskimi opowieściami”, w które i tak nikt do końca nie wierzył...

Pod koniec pierwszego tygodnia rejsu mieliśmy do przepłynięcia kanały, łączące północną część szlaku Wielkich Jezior z częścią południową. Adam mówił nam, że kanały to najnudniejsza część trasy, jednak najwyraźniej mieliśmy wielkiego pecha... Od rana zaczęło lać jak z cebra, ale to było do przeżycia, kaloszki, sztormiaczki i jedziemy! W połowie kanałów nasz silnik odmówił posłuszeństwa i na nic zdały się starania Adasia. Silnik poległ, wydawało się, całkowicie. Staliśmy więc przy betonowym nabrzeżu kanału, w strugach deszczu, licząc kasę, jaką wydamy na naprawę tego złomu...

Kiedy powoli traciliśmy nadzieję na ratunek, zza zakrętu wypłynęła łódka. Najpierw jedna, później jeszcze trzy. Po krótkiej rozmowie już byliśmy na holu za jedną z nich i płynęliśmy razem z nimi, zapoznając się po drodze z całą ekipą. Wieczorem, w ramach rewanżu za ratunek, rozpaliliśmy grilla i zmontowaliśmy małą imprezkę na mokrej od deszczu maleńkiej plaży, przy której cumowaliśmy. Okazało się, że nasi wybawiciele są na rejsie studenckim Róży Wiatrów, prawie każdy z nich przyjechał z innej części Polski, wszyscy połączeni miłością do Mazur...
To był niesamowity wieczór, więc rano obudził mnie znajomy ból głowy. Kiedy wyszłam z naszego jachtu, okazało się, że jest wcześniej, niż się spodziewałam i wszyscy jeszcze śpią. Prawie wszyscy... Po drugiej stronie cypla, w osłoniętej zatoczce, pływał Adam. Nie zobaczył mnie od razu, więc stanęłam za drzewami i przyglądałam mu się z daleka... W pewnym momencie odwrócił się w stronę brzegu i do mnie pomachał, a ja uświadomiłam sobie, że podglądam go, ukrywając się w lesie, ubrana w jaskrawopomarańczowy sztormiak! Kiedy szukałam jakiegoś sensownego wytłumaczenia dla mojego zachowania, usłyszałam, że mnie woła – Ściągaj ciuchy i chodź popływać!. Stałam spanikowana i nie miałam pojęcia, co mu odpowiedzieć. Jak w transie zaczęłam zdejmować sztormiak, sweter, sandałki i w samej bieliźnie zaczęłam wchodzić do jeziora, które już wcale nie wydawało się zimne. Popłynęłam do Adama a on bez żadnych ceregieli, przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Wdawało mi się, że śnię... Nie dotykałam dna, dookoła nie było nikogo, nad wodą unosiła się mgła... Czułam się tak, jakbym unosiła się w powietrzu, z rzeczywistością łączyło mnie tylko ciepło ciała Adasia.

Kiedy ciągle roztrzęsieni wróciliśmy na brzeg, nasza załoga wstawała, leniwie zabierając się za śniadanie. Pozostałe załogi też już zaczęły się budzić i jeden ze sterników przyszedł do nas, mówiąc, że spróbuje naprawić nasz silnik. Jako że i tak nie mieliśmy innego wyjścia (poza kosztowną naprawą w Mikołajkach), daliśmy mu wolną rękę. Po godzinie walki, głośnych przekleństw, potu i łez silnik zaczął działać! Co prawda trochę głośniej, niż wcześniej, ale działał! Uiściliśmy opłatę dla mechanika, który przyjmował tylko walutę w wysokoprocentowym płynie i wyruszyliśmy w dalszą drogę, żegnając się serdecznie ze wszystkimi wspaniałymi ludźmi, poznanymi poprzedniej nocy. Adaś wydawał się trochę nieobecny i cichy. Sterował skupiony i czasem uśmiechał się do mnie. Położyłam się na burcie, opierając głowę na adasiowym udzie i zamknęłam oczy...

Od tego rejsu minęło kilka lat. W tym czasie zdążyłam zrobić patenty żeglarza i sternika jachtowego, a Mazury zamieniłam na morze, po którym pływam co roku. Co lato zostawiam rodzinny Kraków, by wyruszyć na północ w poszukiwaniu przygody. Zawsze przed rejsem spotykam się z Adamem, który teraz już skończył Szkołę Morską i został marynarzem. Za każdym razem dziękuję mu za przyjaźń, za to, że zaraził mnie miłością do żagli i za wspaniałe wspomnienia.

 

 

Tygodniowy rejs po Bałtyku do wygrania – kliknij po szczegóły.

Zaprasza Róża Wiatrów www.roza.pl

 

 

 

ip

Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
6 rzeczy, które faceci cenią u kobiet
6 rzeczy, które faceci cenią u kobiet

Nie tylko wygląd pociąga mężczyzn!

6 oznak, że powinnaś zakończyć wasz związek
6 oznak, że powinnaś zakończyć wasz związek

Jeżeli wasz związek stanął w miejscu i żadne z was nie chce nic zmienić, rozwiązanie jest tylko jedno.

Jak zorganizować swoją szafę na jesień?
Jak zorganizować swoją szafę na jesień?

Kilka przydatnych wskazówek.

Polecamy
Mężczyzna idealny, czyli jaki?
Mężczyzna idealny, czyli jaki?

Czy istnieje ideał mężczyzny? Książę z bajki czy odważny Bond? Na co, tak naprawdę, zwracamy uwagę szukając tego jedynego?

Czekolada a ziarna kakaowca. Co szkodzi?
Czekolada a ziarna kakaowca. Co szkodzi?

Ziarna kakaowca przechodzą wiele procesów technologicznych zanim trafią na półki sklepowe. Czy czekolada, którą kupujemy jest zatem nieszkodliwa dla zdrowia?

Ostatnio dodane
6 rzeczy, które faceci cenią u kobiet
6 rzeczy, które faceci cenią u kobiet

Nie tylko wygląd pociąga mężczyzn!

6 oznak, że powinnaś zakończyć wasz związek
6 oznak, że powinnaś zakończyć wasz związek

Jeżeli wasz związek stanął w miejscu i żadne z was nie chce nic zmienić, rozwiązanie jest tylko jedno.

Konkurs Ziaja